2010-03-28 00:18:15 >> Urodziny.

Dziś moja kobieta ma urodziny... a ja w pędzie codzienności nie uwzględniłem tego w dyspozycyjności pracy przez co spędzę cały dzień na robieniu pizzy zamiast dotrzymywać Jej towarzystwa w tym ważnym dla Niej dniu. Dałem ciała i ta świadomość mnie całkiem rozbija...  Podarowałem jej już coś wcześniej lecz przecież nie o to chodzi.. chciałbym być przy Niej a przez swoją nieuwagę nie ma na to szans. Zobaczymy się dopiero wieczorem po 23.. ehh...
Zawaliłem.
Wszystkiego najlepszego Najdroższa :*


skomentuj (0)




2010-03-21 05:02:00 >> Bezsenność.

Po osiemnastu godzinach w pracy wpadłem w dziwny stan fizyczny.. Nie chce mi się spać, nie czuję zmęczenia.. ale też nie tryskam energią, nie jestem "rozbrykany".. Jestem pomiędzy i nie wiem co ze sobą zrobić. Tak więc piszę... No właśnie - moje pisanie ostatnimi czasy upadło. Brak czasu, brak natchnienia.. Miał być tomik lecz ostatnie wydarzenia przesunęły jego wydanie na czas nieokreślony. Poza tym jest jeszcze kwestia nastroju co do pisania... znów powtórzę - natchnienie rzadko bywa radosne. Nie mogę narzekać na obecność negatywnych emocji więc i chęci do pisania nie ma. Chyba pochłania mnie odczuwanie szczęścia przez co nie ma miejsca na wylewanie się. Brakuje mi tego coraz bardziej.. lecz nie potrafię. Nie w takim stanie ducha. W tej kwestii - tak źle i tak niedobrze.

Hiszpan.. wielki podrywacz, imprezowicz, niewierny partner.. Etykiety kiedyś mi doczepione chyba już całkiem wyblakły. Odnalazłem swoje miejsce przy Niej, zmieniłem się. Nie czuję już potrzeby ciągłej zabawy, prowokowania przygód. Czuję potrzebę ustatkowania się. Jesteśmy siebie pewni więc postanowiliśmy się pobrać. Jeśli nic nie zmieni naszych planów to stanie się to w czerwcu. Obrączki już zamówiliśmy, trzeba jeszcze załatwić parę spraw. Bywały momenty, że zadawałem sobie pytanie czy to jest to czego chcę.. Ale ostatnie miesiące pokazały mi, że wszelkie obawy wywodzące się z czynników zewnętrznych lub wewnętrznych były obawami zbędnymi. Wszystko jest jasne.

W pracy ostatnio ciężej.. ale daję radę. Robię to, co lubię i jestem w tym coraz lepszy. Tylko to ogólne zmęczenie.. Czasem po całym tygodniu mam ochotę przespać 24 godziny, zregenerować się w pełni. Pęd codzienności jednak na to nie pozwala.. Jak to się mówi - trzeba żyć.
Cóż.. koniec tego przynudzania. Choć piszę dla siebie to często zastanawiam się czy ktoś w ogóle czyta tego bloga. Wiem oczywiście, że są osoby, które tu zaglądają.. Lecz ciekawi mnie ile jest osób, o których nie wiem.
Z drugiej strony.. nie ma to żadnego znaczenia. Zaczynam pisać głupoty...


skomentuj (2)




2009-12-22 14:14:22 >> Człowiek.

Co by było, gdyby twarz człowieka mogła dokładnie wyrazić całe wewnętrzne cierpienie, gdyby zobiektywizowała się w akcie ekspresji cała wewnętrzna męka? Czy moglibyśmy jeszcze rozmawiać ze sobą? Czy nie musielibyśmy wówczas mówić, zakrywając rękoma twarz? Życie byłoby praktycznie niemożliwe, gdyby owa nieskończoność odczuć, jaką w sobie nosimy, uzewnętrzniała się w rysach twarzy. Nikt nie miałby już odwagi przejrzeć się w lustrze, bo w groteskowym i tragicznym zarazem wizerunku twarzy stapiałyby się w jedno plamy i wstęgi krwi, rany, co nigdy się nie zabliźnią i strugi łez, co nigdy nie będą powstrzymane.

Emil Cioran.

Niedawno ktoś mi napisał: Choćbyśmy cały świat przemierzyli w poszukiwaniu dobra, nieznajdziemy go nigdzie, jeżeli nie nosimy go w sobie... Więc staraj się pozostać uczciwym człowiekiem - zyskasz dzięki temu pewność, że na świecie jest o jednego drania mniej.

Znam siebie na tyle by wiedzieć, że nie jestem dobrym człowiekiem... Co bym nie zrobił, nie sprawię, że będzie o jednego drania mniej na tym zepsutym świecie.

Zbliżają się święta.. Jadę do Sosnowca do rodziny. Nie mam ochoty nigdzie jechać bez Niej lecz Ona spędza święta ze swoją rodziną... Niestety nie da się tego połączyć. Zresztą.. w sumie obojętne mi to wszystko.
Jestem zmęczony...



skomentuj (0)




2009-11-08 13:51:38 >> ...

Dużo się działo.. Mam za sobą męczący tydzień w pracy.. Bodzio był w szpitalu więc tak jakby robiłem za dwóch. Nie będę tutaj opisywał co mu jest.. napiszę tylko, że przykro mi, że musiał przejść przez coś takiego. Dużo myślę o życiu ostatnio.. ale nie w kategoriach siebie.. Jedynie w kategoriach Nas.. mnie i Patrycji. Między nami jest naprawdę dobrze.. tak szczęśliwie i stabilnie. Oboje jesteśmy już pewni tego czego chcemy. Czas wziąć się w garść i zrobić wszystko by w naszym życiu było jeszcze lepiej.. czas na rozwiązywanie problemów. Szkoda tylko, że nadal nie mam żadnych pomysłów..
Mam świetną pracę, którą naprawdę lubię.. wiem jednak, że to wciąż za mało bym był w stanie wypełnić wszystkie zobowiązania, które na mnie ciążą. Wiem, że trzeba czasu by wszystko wyprostować.. jednak tak bardzo chciałbym mieć to wszystko już za sobą.. Tak bardzo chciałbym przestać się martwić.. a siwych włosów wciąż przybywa.
Jedni urodzili się kamieniami.. inni diamentami.. jeszcze inni zaczęli jako kamienie by w końcu przemienić się w diament. Kim ja jestem?
Odświeżył mi się kontakt z rodziną z Wiednia.. w końcu udało mi się zdobyć ich adres mailowy.. Niespodziewanie miałem telefon od ciotki parę tygodni temu. Od tamtej pory pisałem kilka razy, wymieniliśmy się zdjęciami. Byłem pewny, że są na mnie obrażeni za niedotrzymanie obietnicy..
Obiecałem, że odwiedzę grób ojca.. bo do tej pory tego nie zrobiłem. nie byłem również na jego pogrzebie. Nie umiałem się zmusić.. do dziś nie potrafię. Do tego wciąż się obwiniam.. czy kiedyś będę umiał przestać?
Czasem myślę, że za mało mnie jest w teraźniejszości.. błądzę myślami w tym co było lub w tym co będzie.. i tylko przy Niej potrafię być tutaj, teraz. Przy Niej żyję.


skomentuj (0)




2009-10-05 10:12:26 >> Nowy początek. A może porządek..

Dni płyną spokojnie.. w końcu czuję się stabilny emocjonalnie. Wszystko się ułożyło. Patrycja przemyśłała co chciała i mimo, że mnie rzuciła to dzień później do mnie wróciła. Teraz jest nawet lepiej niż było, wszystko jest jasne.. oczekiwania itd. Nie ukrywam, że na chwilę się rozsypałem i niektóre elementy jeszcze nie wróciły na swoje miejsce dlatego nabrałem minimalnego dystansu.. myślę, że to dobrze. Wiem co było źle, wiem co muszę robić.. jednocześnie stoję trochę obok.. analizuję, obserwuję samego siebie.. nas..
Wiem, że będzie dobrze bo i nie ma już powodów by miało być źle. Niestety dla mnie - nie zapomnę nigdy o tym co się stało. Taka mała bruzda na tafli związku. Najważniejsze - czuję się szczęśliwy.
W pracy trochę się zmieniło. Dostałem obiecaną podwyżkę, zaczął się etap testowania nowych kelnerek, zwolnili a raczej nie przedłużyli umowy jednemu pizzerowi tak więc zostało nas czterech, zmienia nam się również kierownik. Uwielbiam to, co robię :) Do tego klimat, który panuje w pracy.. dawno nie pracowałem z tak pozytywnymi ludźmi. Szkoda tylko, że część odpadła. Mam nadzieję, że z tymi nowymi źle nie będzie.
Natchnienie po raz kolejny wybrało się na wakacje.. Dawno nie napisałem wiersza nie wspominając o kolejnych rozdziałach książki. Mam nadzieję, że jak zwykle wkrótce mi przejdzie. Brakuje mi tej formy wylewania siebie jednak nie umiem też pisać na siłę. Raz spróbowałem - to był pierwszy wiersz, który unicestwiłem. Na szczęście już go nawet nie pamiętam. Ale wyjątek wielki bo zwykle zachwuję nawet te teksty, które uważam za naprawdę kiepskie.
Poniedziałek.. nowy tydzień. Życzę wszystkim by był udany. A teraz uciekam w muzykę..


skomentuj (0)




2009-09-22 22:41:56 >> Jak Syzyf wdrapuję się by znów upaść...

Nic nie jest tak jak być powinno... Cieszyłem się, że zaczęło się układać lecz los musiał rzucić mi pod nogi kolejne kłody. Jesień.. natura powoli umiera.. umierają związki.. Dowiedziałem się dzisiaj od paru osób o ich problemach partnerskich.. U mnie też nie jest zbyt wesoło... Chciałem się zmienić, pokazać, że nie jestem taki zły.. zacząłem to robić mimo, że przez pracę nie mam tyle wolnego czasu ile miałem jeszcze niedawno. Przez chwilę znów było dobrze.. do dzisiaj. Nie wiem co myśleć.. co znów robię źle.. Co mam zrobić by zasłużyć na Jej miłość? Boję się... Teraz pewnie nie zobaczymy się przez parę dni. Napisała, że musi wszystko przemyśleć bo nie wie czy to wszystko ma jeszcze sens. Jeśli MY nie mamy sensu to co go ma? Po co się starać o cokolwiek jeśli nie dla siebie nawzajem? Nie mogę znów zostać sam.. nie mam już sił na samotność.. boję się..
Chcę walczyć... lecz muszę dostać szansę.. Ona musi chcieć bym pokazał jaki mogę być. Dziś podcięła mi nogi.. poczułem się żałośnie.. Dzień wolny od pracy.. rano jeszcze było dobrze.. mieliśmy się zobaczyć popołudniu.. ostatnio się umówiliśmy, że pojedziemy dziś na spacer do parku chorzowskiego..  Później dostałem te wszystkie smsy.. i jeszcze wyszło, że umówiła się ze znajomymi zamiast skorzystać z tego, że mam wolny dzień.. jak mam się czuć? Nie rozumiem już tego wszystkiego..
Do tego te inne problemy.. bardziej trywialne lecz tak samo odbierające dobre samopoczucie. Czuję się już nic nie warty.. Kobieta nie wie czy chce ze mną być.. problemy wiszą nade mną nieprzerwanie, natrętnie.. chyba tylko w pracy idzie mi dobrze.
Nie wiem co będzie dalej.. najgorszego scenariusza staram się nie dopuszczać do myśli.. Najbliższe dni zapewne wszystko wyjaśnią..
Mam nadzieję... muszę ją mieć.
Patrycja... nie mogę Cię stracić. Kocham Cię.. pamiętaj o tym. Daj mi szansę.. proszę tylko o cierpliwość..


skomentuj (1)




2009-09-08 08:55:09 >> Po schodach w górę...

Wakacje się skończyły.. tak jakby robiło mi to jakąś różnicę. Wyjazd do Niemiec choć pozostanie dobrym wspomnieniem to jednak nie wypalił w pełni. Wróciłem dużo szybciej ale nie ma tego złego.. Znalazłem pracę w pizzerii i bardzo się cieszę z tego powodu bo zacząłem robić coś co sprawia mi radość. Nie spodziewałem się takiego odkrycia ale widocznie mam dobrą rękę do robienia pizzy bo idzie mi coraz lepiej. Ekipa jest świetna, klimat tak samo.. Nie mam na co narzekać.
Stare problemy wciąż wiszą w powietrzu. Jeszcze długo będę nimi oddychał ponieważ na dzień dzisiejszy zupełnie nie jestem w stanie się z nich wygrzebać. Ważne, że idę do przodu brnąc przez to błoto. Wciąż tylko te obawy mnie męczą.. co będzie skutkiem odwlekania tego wszystkiego? Przyzwyczaiłem się już, że nie mam w żuciu łatwo. Nic nigdy nie jest łatwe jak mawiał Zeddicus Zu'l Zorander.
A z Nią.. z Nią jestem szczęśliwy. Oczywiście, że mamy gorsze dni.. ale chyba dużo więcej jest tych lepszych. Mamy siebie i tylko to się liczy bo razem przeskoczymy każdą kłodę. Mamy plany. Mamy uczucie. Teraz już tylko trzeba dbać o to co jest..
Zacząłem pracę nad wydaniem swego tomiku.. kompletuje materiał, mam już osobę projektującą okładkę i ewentualne ilustracje. Znalazłem już wydawnictwo, z którego usług prawdopodobnie skorzystam. Liczę, że pod koniec tego roku lub na początku przyszłego będę już mógł się poszczycić pierwszym tomikiem.
ostatnio również zaczęła mnie kręcić fotografia.. ale na razie oczywiście totalna amatorka z mojej strony. Tak czy inaczej - nie nudzę się. Życie nabiera kolorów.
"Zmartwychwstałem"


skomentuj (0)

 



wladcabezkrolestwablog

ksiega gosci

2010
marzec
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty




Śledzę
Blog dziennikarski
Gwiazdozbiór-Kasjopeja

Ja
Mój photoblog

Przyjaciele
Joanna

...
Psychodela
Szforum nieoficjalne forum shmooze
Shmooze - czat obrazkowy
cda.pl gry online i nie tylko
maxior.pl różności